47439862_s

Motywacja – mój pierwszy etap ćwiczeń ­ plan

Motywacja – mój pierwszy etap ćwiczeń ­ plan

Wczoraj zaczął się mój pierwszy etap metamorfozy. Poniżej dokładna rozpiska jak on ma
wyglądać.

Pierwszy etap treningów:

Start: 14 maja 2016

Koniec: 16 czerwca 2016

Waga:

Waga na start: 92Kg (przy wzroście 175cm)

Waga na koniec: okrągłe 90Kg

Cel etapu:

Wdrożenie w trening – przyzwyczajenie ciała do treningu. Nabycie lepszych nawyków
żywieniowych. Strata dwóch kilogramów(1 kilogram na 2 tygodnie). Przyzwyczajenie
kontuzjowanej nogi do treningów.

Uwagi:

Na pierwszym etapie chcę niewiele schudnąć. Ważniejsze jest by przygotować organizm
do wysiłków i delikatnie pobudzić metabolizm. Znam swoje ciało i swoją motywację – i wiem, że
w całej metamorfozie największym moim przeciwnikiem będzie noga. Od kontuzji którą już
miałem kilka lat temu, po każdym treningu potrafi boleć. Według rehabilitanta wynika to z tego,
że mięsień bardzo osłab będąc kilka miesięcy w gipsie. Rehabilitant twierdził też, że regularne
ćwiczenia, z czasem zmniejszą ból nogi. Dlatego chcę wziąć największego demona i przeciwnika
moich ćwiczeń za rogi już w pierwszym etapie mojej metamorfozy. W tym celu zamierzam ruszać
nogą często, ale niezbyt ją obciążając. Najlepiej poprzez szybkie marsze i dłuższe wypady
rowerowe.

Większość sportowego życia, musiałem dostarczać do organizmu bardzo wiele paliwa. Nawet
kilku­krotność zalecanego dziennego spożycia kalorii. Niestety, ponieważ wtedy nie musiałem
martwić się o linię, nie martwiłem się także o jakość tego jedzenia. W efekcie nabyłem bardzo
niezdrowych nawyków żywieniowych, które pozostały nawet wtedy gdy przestałem ćwiczyć. Nie
chcę przeprowadzać na swoim ciele terapii szokowej, jednakże pewne restrykcyjne zasady
odżywiania będę musiał u siebie wprowadzić.

Co robię w tym kierunku:

  • Będę przestrzegał reguł żywieniowych, jakie zaplanowałem na początku obecnej
    metamorfozy. Jakie to reguły, będzie można przeczytać na blogu już w najbliższą sobotę.
  • Codziennie minimum 30 minut szybkiego forsownego marszu – najlepiej zamiast jechać
    od metra te 3 przystanki autobusem, będę szedł wracając z pracy.
  • Podjąłem się wyzwania „do szpagatu”, którego postępy możecie oglądać tutaj
  • Weekendy w najbliższym czasie mam mocno zajęte – ale w miarę możliwości spróbuję co
    weekend wyjść na dłuższy wypad rowerowy.
  • Kilka razy dziennie robię szybką krótką serię 5­10 pompek. Częste pobudzanie organizmu
    przyspieszy metabolizm, a mi prawie nie zajmie chwili wciągu dnia.

Po za zmianami w kierunku fit, fajnie by było też ogarnąć nieład włosów na mej głowie. I tu
prośba do żeńskiej części czytelniczek – zwłaszcza tych z Warszawy. Polecacie jakiegoś dobrego
fryzjera? Który nie tylko zrobi dobrą fryzurę, ale też wytłumaczy jak dbać o te włosy, by nie były
zbyt samodzielne? Piszcie w komentarzach 😉